DaVinci Resolve: pamięć zjada montaż, nie sam program
Resolve odpala się na skromnej maszynie. To, czy montaż jest płynny, zależy od pamięci i od tego, na jakim materiale pracujesz, nie od tabeli wymagań.
Pytanie „jakie są wymagania DaVinci Resolve” ma dwie odpowiedzi. Pierwsza jest z tabeli producenta i mówi, że program się uruchomi. Druga jest z praktyki i mówi, kiedy montaż przestaje się zacinać. To nie jest to samo pytanie.
Piszę na MacBooku Pro z czipem M5 Pro: 15 rdzeni procesora, 16 rdzeni GPU, 24 GB pamięci, macOS 27. Resolve 21 chodzi na tym bez zająknięcia. Ale liczba, która naprawdę rządzi, to te 24 GB, i to z jednego powodu.
Dlaczego pamięć, a nie procesor
Na Apple Silicon pamięć jest zunifikowana: procesor i układ graficzny dzielą tę samą pulę. Nie ma osobnego VRAM dla GPU. To znaczy, że każdy gigabajt, który zje podgląd wideo, projekt i system, jest gigabajtem, którego nie ma GPU do renderu efektów i koloru.
Sprawdziłem to na swojej maszynie w trakcie normalnej pracy: z 24 GB realnie wolne w danym momencie było około 7. Reszta była zajęta. Na maszynie z 16 GB ten margines robi się na tyle cienki, że system zaczyna korzystać z dysku jako pamięci zastępczej, a wtedy płynność znika, choć procesor się nudzi.
Co realnie decyduje o płynności
Materiał, na którym montujesz. To jest większy czynnik niż sama maszyna. Cztery strumienie ProRes 4K to zupełnie inne obciążenie niż jeden strumień h.264 z kamery. Kodeki long-GOP, jak h.264 i h.265, są ciężkie do odtwarzania w przewijaniu, bo każda klatka zależy od poprzednich. ProRes jest lekki do odtwarzania, ale wielki na dysku.
Proxy i cache to nie luksus. Resolve ma Generate Optimized Media, Proxy Media i Render Cache dokładnie po to, żeby oderwać płynność montażu od wagi materiału. Zamiast kupować mocniejszą maszynę, zmieniasz materiał roboczy na lekki, a mistrz podmieniasz przy renderze. To działa nawet na słabym sprzęcie.
Dysk, nie tylko jego pojemność, ale prędkość. Cztery strumienie 4K trzeba z czegoś czytać. Dysk zewnętrzny na wolnym łączu potrafi być wąskim gardłem, kiedy procesor i pamięć mają jeszcze zapas.
Jak sprawdzić własną maszynę
Nie musisz znać komend. W Claude Code na Macu pytam wprost: „ile mam rdzeni, ile pamięci i ile jej teraz wolno”. W minutę wiem, z czym pracuję. Ważniejsze od porównania z tabelą producenta jest to, ile pamięci zostaje w Twoim realnym dniu montażowym, przy Twoim materiale i Twoich otwartych programach.
Reguła, którą się kieruję: jeśli montaż się zacina, najpierw zrób proxy, dopiero potem myśl o nowej maszynie. Dziewięć razy na dziesięć problem jest w materiale, nie w sprzęcie.
Montuję i koloruję w Motion Pikczer na tym właśnie MacBooku. Nie jest to najmocniejsza maszyna, jaką da się kupić, i przez ostatni rok nauczyłem się, że prawie nigdy nie ona jest granicą. Granicą jest to, czy materiał roboczy jest lekki.