Michał Liszcz

dokumenty produkcyjne

Scenorys: klatki w pełnym rozmiarze do akceptacji przed renderem, nie siatka miniatur

Mój scenorys to dokument z klatkami kluczowymi i kodem czasowym przy każdej scenie. Klient akceptuje klatki, dopiero potem renderuję. Miniatury zostają dla mnie.

Dokument, który poszedł do klienta 19 sierpnia 2026 przy explainerze, nazywa się „scenariusz z klatkami kluczowymi”. Film ma 91 sekund, 30 klatek na sekundę, 23 ujęcia w dziewięciu scenach. Każda scena ma zakres czasu, na przykład 00:00 do 00:12, a każda klatka dokładny moment: 00:05.4, 00:11.0. Po lewej klatka, po prawej opis ujęcia, pełny tekst ekranowy i miejsce, w które wchodzi materiał klienta. Tam, gdzie scena opiera się na ruchu kamery, klatki są dwie albo trzy.

Klient akceptuje ten dokument, nie film. Render zaczyna się po akceptacji.

Skąd biorą się klatki

Nie rysuję ich. Buduję animację jako scenę w przeglądarce i proszę asystenta o zrzuty klatek z konkretnych sekund, na przykład zrób zrzuty z 5,4 s i 11 s tej sceny. Wychodzą pełnowymiarowe klatki 1920 na 1080, dokładnie takie, jakie będą w filmie, bo to ten sam kod, który później renderuje.

Do tego powstaje stykówka: siatka miniatur wszystkich zrzutów. Przy spocie dla muzeum było ich dwanaście arkuszy roboczych i trzy końcowe, szerokie na 2560 pikseli, dołączone do paczki z plikami. Stykówka jest dla mnie, do sprawdzenia rytmu i ciągłości. Klient dostaje pełne klatki.

Powód jest z 23 sierpnia. Animacja własnego produktu, trzy rendery w jeden dzień, żaden trafiony. Klatki oceniałem na siatce miniatur i renderowałem od razu. Miniatura ukrywa złe kadrowanie, ucięty tekst i logo złożone z pamięci zamiast ze źródła. Na pełnej klatce widać to od razu, a każdy render bez zatwierdzonych klatek to spalona runda.

Co scenorys rozstrzyga, a czego nie

Rozstrzyga kadr, tekst na ekranie, długość sceny i to, gdzie wchodzi materiał klienta. Wymusza też decyzje, które w scenariuszu wiszą. Scenariusz od klienta miał notatkę „liczby do potwierdzenia”. W scenorysie liczba stoi w klatce, więc klient albo ją potwierdza, albo wylatuje. Brief tego samego projektu mówił wprost: bez niepotwierdzonych liczb.

Nie rozstrzyga tempa i ruchu. Po zatwierdzeniu klatek explainer przeszedł sześć tur poprawek w jeden dzień, 25 sierpnia, i prawie wszystkie dotyczyły tego, czego na klatce nie widać: obraz gonił lektora, przekazanie ruchu między dwoma animacjami dawało przeskok, luka 0,13 s między klipami zostawiała pustą klatkę na ekranie. Trzy dni później dopisałem dwie kolejne usterki: skok pierwszej klatki po starcie animacji i gradient ucinany końcem klipu. Żadnej z nich scenorys nie mógł złapać.

Dlatego są dwie bramki, nie jedna. Pierwsza: pełne klatki, akceptacja kadru i tekstu. Druga: pierwszy render, akceptacja ruchu. Dopiero po niej render końcowy.

Scenorys powstaje z briefu, o którym piszę w osobnej notatce. W Motion Pikczer klatki do akceptacji przed renderem są zasadą przy każdej animacji, od tamtego 23 sierpnia.